Strona główna


Mazowiecki o. Klubu Wartburga

Wstąp do Klubu!

Członkowie

Warszawa

Pruszków

Dotychczasowe zloty

Zapowiedzi zlotów

Klubowe gadżety

Przydatne adresy


Historia

Historia Wartburgów

Eisenach

Prototypy

Prospekty reklamowe

Produkcja/sprzedaż

Melkus


Galeria

Wartburg 1000

Wartburg 353

Wartburg 1.3

Wasze zdjęcia


Technika

Dane techniczne

Porady, Tuning

Testy Wartburga

Wykresy


Inne

Linki

Dlaczego Wartburg?

Redakcja Strony

Bibliografia

Wartburg z dusza golfa

Kiedy w 1988 roku prezentowano na targach w Lipsku zmodernizowanego Wartburga, liczono na zyskanie popularności. Jego żywot okazał się krótki.

Nowy model pomógł firmie przetrwać tylko parę lat. Spowodowane to było zalewem dawnej NRD tanimi używanymi samochodami z zachodnich landów. Wartburg kojarzył się ze starym systemem, do którego nikt nie chciał się już przyznawać. Zauważono, że można mieć od ręki samochód lepszy od tego, do którego niedawno jeszcze tęsknie wzdychano. Ponadto auto konstrukcyjnie odbiegało od uznanych już wszędzie standardów.

Z nowego Wartburga wyrzucono stary, nieekonomiczny silnik dwusuwowy, wraz z awaryjną skrzynią przekładniową, a jego miejsce zajął wyrób o dużym zaawansowaniu technologicznym, jakim jest silnik Volkswagena. Dźwignia zmiany biegów trafiła w końcu na podłogę.

Zastosowany silnik odznacza się wieloma nowinkami technicznymi: komory spalania umieszczone zostały całkowicie w tłokach, zawory sterowane są za pośrednictwem popychaczy hydraulicznych. Zapłon silnika sterowany jest elektronicznie. W typowy dla grupy Volkswagena sposób rozwiązana została regulacja naciągu paska zębatego - pompą cieczy chłodzącej. Wszystko to powoduje ograniczenie czynności obsługowych do minimum. Teoretycznie przewiduje się przebieg jednostki napędowej do naprawy głównej około 150 tyś. km, ale jak wskazuje praktyka, nietrudno jest przebieg ten przekroczyć. Jest to znaczny postęp w stosunku do dwusuwu.

Wiele uwagi przy konstruowaniu silnika poświęcono minimalizacji zużycia paliwa. Gaźnik jest co prawda jednoprzelotowy, ale ciągłe podgrzewanie układem chłodzenia i zastosowanie elektrycznego "jeża" w kolektorze dolotowym utrzymuje zużycie paliwa na bardzo przyzwoitym poziomie. Powoduje to sporą redukcję zużycia paliwa w stosunku do starego typu Wartburga nawet o parę litrów na sto kilometrów.

Zmiany w samochodzie objęty także podwozie. Poszerzony rozstaw kot poprawił nie najgorsze właściwości jezdne samochodu, aczkolwiek auto nadmiernie przechyla się na zakrętach, co odczuwa się dodatkowo ze względu na płaskie fotele. Wartburg niewrażliwy jest ponadto na jazdę pod obciążeniem. Drobne zmiany objęty też stylistykę samochodu: błotniki, reflektory przednie i tylne, zderzaki. Niestety, poprawiło to tylko w nieznacznym stopniu wygląd karoserii. Na pocieszenie użytkownik otrzymuje pakowne wnętrze z niemałym bagażnikiem.

Życie szczęśliwego posiadacza Wartburga (szczególnie nie obeznanego
z marką) urozmaicane jest wieloma niespodziankami, konstruktorzy zebrali bowiem wszelkie egzotyczne rozwiązania. Stacyjka umieszczona jest po lewej stronie kierownicy (rozwiązanie z Łady). Podobnie jak w Skodzie i samochodach francuskich sygnał dźwiękowy umieszczony jest w lewej dźwigience. Przy chęci opuszczenia pojazdu kolejna innowacja, z którą poradzą sobie bez trudu byli właściciele Dacii - do otwierania drzwi służą pociągadełka (niestety, nie można tego nazwać klamką). Dodajmy do tego jeszcze wyciągane przełączniki na desce rozdzielczej, nieczytelne diodowe wskaźniki temperatury i poziomu paliwa.

Czy ten solidny samochód osadzony na ramie jest wart uwagi jako auto używane? Tak, pomimo posiadania kilku wad auto nie należy (dzięki nowoczesnemu napędowi) do nadmiernie awaryjnych. Jest przeciętnie podatne na korozję, dzięki zdejmowanym przednim i tylnym błotnikom łatwo je zabezpieczyć.

Niestety, nakłady poniesione na opracowanie auta i produkcję silników odbity się mocno niekorzystnie na cenie samochodu. Nabywca musi się liczyć z nie najlepszą dostępnością części zamiennych.

Andrzej Jedynak

     

    
Wartburg Zone 2001-2005 copyright by JaNN, Papieju, Leloo & Sikor